Wybierając kota z którym chcemy zamieszkać trzeba wziąć pod uwagę wiele kwestii: kociak czy dorosły, z hodowli czy ze schroniska, czarny czy rudy, ale także czy z rodowodem czy bez..

Zanim jednak zaczniemy wymagać spełnienia pewnych kryteriów przez naszego przyszłego milusińskiego, musimy sobie odpowiedzieć na pytanie: nie co da nam posiadanie kota, ale co my możemy kotu zaoferować? Czy mamy małe mieszkanie, czy duży dom z ogrodem, czy nowy właściciel jest samotną osobą czy tez w rodzinie jest już troje dzieci, a także czy w naszym mieszkaniu mieszka inny zwierzak. Dopiero wiedząc co jesteśmy w stanie dać przyszłemu współlokatorowi, możemy pomyśleć kogo szukamy, kota z ognistym temperamentem czy leniwego kanapowca.

Kociak czy dojrzały kot?

Jest to chyba największy dylemat. Mały kociak jest słodki, pocieszny, ale nie mamy pewności jaki będzie jego temperament kiedy dorośnie. Jeśli nabywcą ma być osoba starsza, która potrzebuje spokojnego towarzystwa, może nie zaspokoić potrzeb zabawowych małego psotnika, który prawdopodobnie będzie dla niej zbyt figlarny, zbyt przekorny i może robić za dużo zamieszania. Dorosły kot już ma ukształtowany charakter i swoje przyzwyczajenia, ale będzie też mniej wymagający jeśli chodzi o tempo zabaw. Oczywiście nadal wymaga zainteresowania, ale już z trochę innym zakresie. Co do wieku w jakim można wziąć maluszka, to pomimo możliwość przygarnięcia 6-8 tygodniowych kociąt, poczekajmy na nie dodatkowe 2 miesiące. Najlepszym okresem na rozdzielenie kociaka z mamą jest 12 tydzień, kiedy maleństwo jest na tyle rozwinięte aby mogło samodzielnie funkcjonować i rozłąka nie odbije się na jego psychice. Oczywiście inaczej ma się sprawa z maluszkiem, który został z jakiegoś powodu odrzucony przez matkę lub nie jest ona w stanie go wykarmić czy zająć się z powodu np. własnych problemów zdrowotnych.

Jedynak czy parka?

Jest to również ważne pytanie pod kątem rozwoju mruczka. Gdy bierzemy jednego kociaka to trzeba mu poświęcić zdecydowanie więcej czasu, niż biorąc dwa kociaki razem. Gdy mamy 2 koty zawsze razem lepiej zagospodarują sobie czas, nie będą się nudzić a i radości dostarczą dwa razy tyle.

Pan czy pani?

Jeśli nie nastawiamy się na rozród, nie chcemy rodowodowego kota wystawowego, który zaszczyci nas małymi kociakami „ papierem”, to płeć w zasadzenie ma ma znaczenia. Płeć , wbrew obiegowym opiniom, nie predysponuje do wierności, większej uczuciowości czy oddania. Jeśli chodzi o przywiązanie, ruchliwość i chęć zabawy to będzie to zależeć bardziej od rasy i temperamentu niż płci. Jedyna różnica widoczna jest w wyglądzie, kocur jest większy od kotki.

Kot z „dobrego domu” czy ze schroniska?

Oczywiście określenie „kot z dobrego domu” należy brać z przymrużeniem oka. Przyjęliśmy takie określenie, aby oddzielić koty ze schronisk i domów adopcyjnych od reszty kociaków, które są z hodowli czy od przyjaciół, z którymi mięliśmy styczność lub mamy o ich przodkach jakieś informacje.

Gdy bierzemy kociaka z (odpowiedniej) hodowli mamy pięknego, rasowego kota z rodowodem, z którym możemy jeździć na wystawy. Mamy przegląda całej historii zdrowia oraz szczepień, znamy dane o matce, czasem i o ojcu. Decydując się na rasowego kota, będziemy musieli jednak zapłacić odpowiednią sumę pieniędzy, dlatego dość istotnym kryterium zdaje się być zasób naszego portfela. Wybór kota z hodowli nie jest rzeczą prostą wbrew pozorom, dlatego pokusiliśmy się tylko o kilka zdań na ten temat, a ponieważ jest to kwestia bardo obszerna uważamy, że zasługuje ona na osobny artykuł.

Jeśli zdecydujemy się na kota ze schroniska, to najprawdopodobniej nie poznamy jego korzeni, ale tak zanim zostanie nam wydane przejdzie wszelkie potrzebne szczepienia, będzie przebadany i co najważniejsze otrzymamy ogromną wdzięczność z jego strony. Nikt nie chce czuć się niechciany, oczywiście na początku może nie być łatwo, kot nauczony doświadczeniem może być nieufny i będziemy musieli zapracować na uczucia z jego strony, jednak jesteśmy zdania że warto. Jako posiadacze zwierząt ze schroniska jesteśmy jak najbardziej za dawaniem drugiej szansy i drugiego domu.

Czarny, rudy czy łaciaty?

Kolor kociaka jest kwestią indywidualną i często pomimo określonych preferencji ostatecznie wybór pada na mruczka innego niż pierwotnie zakładaliśmy. Dlaczego? Bo nie tylko my wybieramy kota, ale też kot wybiera nas. Z tego też powodu nie rzadko się zdarza, że idąc po małego, czarnego kiciusia, wracamy do domu z rudym i dojrzałym kotem. Co więcej, kochamy go najbardziej na świecie i za nic byśmy go nie wymienili na innego!

Przedstawione powyżej możliwości to tak naprawdę dopiero początek dylematów z jakimi przyjdzie nam się zmierzyć będąc już posiadaczami ślicznego kociaka. I co najważniejsze! Kociaka bierzemy na całe życie, nie jest on zabawką, którą można się nacieszyć 2 tygodnie. Tym bardziej teraz, kiedy rozpocznie się okres urlopowy, przestrzegamy nie tylko przyszłych właścicieli, ale również schroniska, hodowców i prywatne osoby, aby w rozmowie z potencjalnych nabywcą starał się zorientować, czy kociak nie będzie tylko chwilową fascynacją czy być może nietrafionym prezentem. Koty pomimo że są indywidualistami są też bardzo uczuciowe, a nic nie boli bardziej niż złamane serce.

3 Comments

  1. megi napisał(a):

    właśnie jestem na etapie szukania kociaka i nie wiem czy brać ze schroniska czy kupić od hodowcy. Trochę się waham ;/

  2. Marta napisał(a):

    Podjęcie takiej decyzji jest bardzo trudne i musi być bardzo starannie przemyślane. My z całego serca polecamy w pierwszej kolejności wybrać się do schroniska. Jest tak wiele kotów, małych i dużych, które czekają na kogoś kto je przygarnie. Jednocześnie trzeba pamiętać, że kotek, który jest w schronisku, mógł bardzo dużo w swoim kocim życiu już przejść. Dlatego będzie potrzebował dużo miłości, zrozumienia, ale i cierpliwości. Dlatego wszystko zależy od tego z kim Kotek miałby mieszkać i czy Ta osoba podejmie się odbudowy zaufania na drodze Kociak-Człowiek . Życzymy powiedzenia w znalezieniu Nowego Kociego Przyjaciela 🙂

  3. Szym_on napisał(a):

    Witam. My mamy w domu dachowca przygarniętego ze schroniska. Moja mama wzięła Gutka jkieś 2 lata temu i traz jest ok. na początku się bał, był nieufny, ale po kilku tygodniach zaczął się przyzwyczajać. W schronisku pani powiedziała, że znaleźli go pod bramą, ale nie było wiadomo czy podrzucoy czt sam przyszedł. ALe dla wszystkich którzy mają wątpliwości WARTO brać koty ze schronisk! pozdrawiam Szymon

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *